A tak właściwie jak Ty zostałeś programistą?

Pomyślałem, że warto wspomnieć jak to się w ogóle stało, że jestem programistą .Net i dlaczego .Net. W moim wcześniejszym poście o delegatach, wspomniałem, że przecież zaczynałem od C/C++, a jednak nie zostałem developerem systemów wbudowanych, etc.

Przed rozpoczęciem studiów myślałem o programowaniu jak o zawodzie w którym prym mogą wieść tylko geniusze matematyczni, którzy „magicznym sposobem” rodem z Amerykańskich filmów wiedzą co się w tej konsoli wpisuje, a komputer z nimi rozmawia…

A ja? Naprawiałem PC już w gimnazjum, ale co to za naprawa wymieniając pamięci RAM, czy zasilacze? No tak, potrafiłem jeszcze instalować oprogramowanie i systemy. A język? Przecież na pewno Oni wszyscy mówią po angielsku lepiej niż ja po polsku, poza tym od podstawówki uczyłem się jedynie niemieckiego, wierząc, że pójdę pod prąd i na pewno gdzieś mi się to przyda.

Studia, studia i po studiach!

Na studiach, też nie wszystko okazało się takie proste i piękne- czy kogoś interesuje to, ze nie znasz angielskiego? Przecież teraz wszyscy znają, a Ty nie?! 😮 siok, siok i niedowierzanie 🙂

I właśnie z takimi poziomem zacząłem naukę programowania na Linuxie w języku C. I tu kolejna niespodzianka, nie dość, że uczestniczysz w zajęciach z ludźmi, którzy już wcześniej programowali- technikum, etc. to jeszcze nie masz pojęcia co to ten linux jest. Język C/C++ nie przypadł mi do gustu głównie z tych względów- prowadzący twierdzący, ze te materiały są ok, po co mam Ci tłumaczyć przecież na tym slajdzie wszystko jest napisane- tak, ale po angielsku. Finalnie zdałem, ale z ogromnym wysiłkiem, a o zgłębianiu możliwości, jakie niesie z sobą ten język nie było mowy. Byłem zbyt pochłonięty nadrabianiem zaległości z obsługi Ubuntu i języka angielskiego.

A, tu nagle…

Dalsze lata moich studiów to brak programowania- Automatyka i Robotyka, na PWr. Język C# pojawił się dopiero na 3 roku, a dokładnie na 7 sem., nie byłem jakoś przychylnie nastawiony do myśli o programowaniu, a tu… Prowadzący jakiego można sobie tylko wymarzyć, z pasją, z głową pełną anegdot, naprawdę chciało się przychodzić na zajęcia choćby po to aby go posłuchać 🙂 Wtedy też mój angielski był na zdecydowanie lepszym poziomie, a przynajmniej rozumiałem co czytam w dokumentacji.

Rzuć się na głęboką wodę!

Następnym krokiem, który jest jednym z niewielu pozytywnych aspektów studiowania na PWr, jest Projekt zespołowy- czyli współpraca z firmą, kończąca się pełnowartościową aplikacją. Miałem przyjemność współpracować ze wirtualną firmą i to od nich nauczyłem się jak właściwie pisać logikę biznesową, korzystać z SOLID oraz jak łączyć się z bazami danych. Dziękuję!

Po tej przygodzie zacząłem pisać własne programy w domu, gdzie tworzyłem początkowo aplikacje Windows Forms, ale szybko przesiadłem się na ASP.NET MVC. I ot, całe rozwiązanie!

Podsumowanie…

Uwierzcie mi lub nie, ale dzięki ludziom którzy potrafią opowiadać z pasją o tym co robią, możemy odkryć swoją drogę- i nie, nie uważam, ze studia to stracony czas, ponieważ poznałem wielu ciekawych ludzi, dziedzin naukowych, ale to dzięki garstce osób z którymi miałem przyjemność współpracować rozpoczęła się moja komercyjna kariera- choć nie od razu, ale o tym nie tu i nie teraz. Jedno jest pewne otaczanie się odpowiednimi ludźmi sprawia, że odkrywasz, co naprawdę chcesz od życia.

Pozdrawiam!

Post Author: Onlyone